-Bardzo śmieszne! Teraz będę miała siniaka na nodze! -odkrzyknęłam
W rezultacie usłyszałam jeszcze więcej śmiechu. W sumie to było śmieszne. Weszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę. Założyłam jeansy, bordowy sweter i ulubione białe conversy. Na schodach czuć było już zapach naleśników. Nie chcę się chwalić, ale moja mama to dobra kucharka. Weszłam do kuchni, przywitałam się z mamą.
-Hej!
-Dzień dobry kochanie. Głodna jesteś?
-Nawet nie wiesz jak.
-Jak noga? Boli jeszcze?-po czym wpadła w śmiech.
-Hahahah! Bardzo śmieszne - powiedziałam ironicznie- gdzie tata?
-Miał rano spotkanie biznesowe. Musiał wcześniej wyjechać. Nie będzie go przez najbliższy tydzień.
-Babski tydzień?
-Zakupy, kosmetyczka, spa? Czemu nie?
-Mamo! Naleśnik się przypala!-krzyknęłam
-O jeny! Dlaczego nie mówiłaś?
-A dlaczego nie patrzyłaś na patelnię?
-Dobra, cicho, nie było tematu.
Po chwili razem zasiadłyśmy do stołu. Nie wiadomo kiedy naleśników już nie było. W całym domu rozległa się cisza. Czułam się niezręcznie. W końcu mama postanowiła przerwać ciszę.
-Co będziesz dzisiaj robiła? Masz może jakieś plany?
-Nie, jeszcze nic nie mam. A ty masz jakieś plany?
-Myślałam, abyśmy poszły razem na zakupy. Możemy sobie trochę zaszaleć!
-Jak dla mnie bomba!
Po chwili zadzwonił mój telefon. Odebrałam i oddaliłam się na moment.
-Kto to?- zapytała po chwili rodzicielka
-Alice
-Co chciała?
-Pytała się, czy nie poszłabym z nią dzisiaj na zakupy. Powiedziałam, że idę z Tobą, i że może się dołączyć.
-Świetnie! Im nas więcej, tym większa zabawa!
--------------------------------------------------------------------
Po krótkim czasie Alice była już u nas w domu. Wszystkie pojechałyśmy do centrum handlowego. Od razu rzuciłyśmy się na sklepy. Najpierw Dunnes store, później H&M, a na koniec Next. Po drodze weszłyśmy do różnych innych, mniej znanych sklepów. W końcu zatrzymałyśmy się w KFC, bo zrobiłyśmy się głodne. Zadowolone z zakupów udałyśmy się do samochodu. W radiu leciała piosenka najpopularniejszego na świecie boyband'u One Direction. Było to chyba 'Story of my life'. Nie byłam Directioner, ani jakąś wielka fanką, ale lubiłam ich muzykę.
Gdy zajechałyśmy już do domu, razem z Alice postanowiłyśmy obejrzeć jakiś film. Wymyśliłyśmy, że to będzie komedia. Przygotowałyśmy pop corn, chipsy, żelki i jeszcze więcej żelków. Oglądałyśmy komedie jedna, za drugą. Tak zleciał nam czas do wieczora. W końcu Alice musiała iść do domu. Z racji tego, że było już bardzo późno zapytałam się mamy, czy przyjaciółka może zostać. Zgodziła się bez problemu. Teraz tylko zostało zapytać się mamie Alice. Ta też zgodziła się bez problemów. Długo jeszcze rozmawiałyśmy wieczorem na temat chłopców i marzeniach. Zrobiłyśmy listę chłopców z którymi chciałybyśmy się spotykać i takich o których chciałybyśmy zapomnieć na zawsze (w tym nie udane związki, przyjaźnie). Fajnie było zwierzyć się komuś z wszystkich sekretów- szczególnie z takich o których nawet sama sobie nie wierzyłam, że dotyczą mnie. Rano obudziłyśmy się ok.13 Siedziałyśmy w piżamach i planowałyśmy dzisiejszy dzień. Po kilku godzinach do Alice zadzwoniła mama. Musiała już iść do domu więc postanowiłam ją odprowadzić. Wyszłyśmy ok.15, po drodze spotkałyśmy naszego przyjaciela David'a.
-Hej! Co tam? - zaczęłyśmy rozmowę.
-Cześć. Właśnie idę na kurs motoryzacji.
-Hej! Co tam? - zaczęłyśmy rozmowę.
-Cześć. Właśnie idę na kurs motoryzacji.
-To dlatego się tak spieszysz?
-Tak, bardzo mi zależy na czasie więc... Pa.
-Ok, już pędź, nie spóźnij się. Pa.
------------------------------------------------------------------
Po 15 minutach byłyśmy przed domem Alice. Pożegnałyśmy się i ruszyłam w drogę powrotną. Idąc patrzałam cały czas w telefon, nie zwracając uwagi na to co dzieje się dookoła. Booooooooom! Poczułam mocne uderzenie w ramię.
-Ała! Uważaj jak chodzisz!- powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Przepraszam nie zauważyłem Cię.- usprawiedliwił się chłopak, w pięknych, seksownych, brązowych loczkach.
-To jestem nie widzialna? - zaśmialiśmy się razem.
-Przepraszam Panią jeszcze raz. Czy mógłbym w ramach przeprosin zaprosić Panią na kawę?
- Jestem Jessica. Jessica Nelson.
-Harry. Harry Styles.
I wtedy mnie oświeciło! Brunet z lokami to członek boybandu One Direction. Wczoraj słyszałam ich w radiu a dzisiaj jedna z najsławniejszych osób na świecie zaprasza mnie na kawę! Chciałam poprosić o autograf, ale stwierdziłam, że nie będę nachalna. Zgodziłam się i we dwoje ruszyliśmy w stronę kawiarni. Po zaledwie 10 minutach weszliśmy do przytulnej kawiarni o nazwie ' Only love'.
Zamówiliśmy kawy i czekaliśmy. Nagle nastała niezręczna cisza. Postanowiłam ją przerwać.
-Podoba mi się muzyka jaką tworzycie.
-Dziękuję. Miło mi, że muzyka, którą tworzę z chłopakami Ci się podoba.
-Moja koleżanka twierdzi, że ten blondyn, Niall jest bardzo przystojny.
-Hahaha. Przekaże mu.
-Powiedz, ze pewna Alice się w nim zakochała, będzie dużo śmiechu.
-No trochę będzie.
Gdy wypiliśmy kawy, postanowiliśmy się przejść po parku. Dowiedzieliśmy się o sobie wiele ciekawych rzeczy. Gdy miałam już iść do domu zapytał mnie o numer telefonu. Bez problemu podałam mu ciąg cyfr. On zrobił to samo. Odprowadził mnie do domu. Szczerze mówiąc świetny z niego chłopak. Gdy doszliśmy do mojego domu pocałował mnie w policzek i odszedł z pięknym uśmieszkiem i dołeczkami na twarzy.
Oczami Harrego:
Ona jest taka śliczna, a gdy się uśmiecha.... to coś cudownego. Całą drogę o niej myślałem. Przy niej czułem, że mogę wszystko powiedzieć. Po wejściu do domu, musiałem to opowiedzieć chłopakom. Nie było trudno ich znaleźć. Wszyscy siedzieli na kanapie, przed telewizorem. Niall jak zwykle coś jadł, tym razem było to... jabłko?!
-Hej!
-O hej! Co słychać?
-Coś mnie nie pokoi...
-Co się stało?
Podszedłem do blondyna, chwyciłem go za ramię i krzyknąłem.
-Kim jesteś i co z robiłeś z naszym Niallerkiem!!!
-O co chodzi?- zapytał blondas
-Ej, no Louis, Liam, Zayn. Nie dziwi was, że Niall je jabłko?
-No właśnie to jest podejrzane... -powiedział Louis i wszyscy zaczęli się śmiać.
-No gadaj. Kim jesteś, człowieku, który wygląda jak Niall, śmierdzi jak Niall i ma akcent jak Niall!
-Czy to takie dziwne, że chciałem zjeść coś zdrowego?!
-Tak!- wszyscy zgraliśmy się
-OK. Mniejsza z tym. Muszę wam coś opowiedzieć...
-No mów.
- Spotkałem dzisiaj cudowną dziewczynę. No może nie spotkałem, bo wpadłem na nią niechcący. W ram...
-Tak. Harry, to było tylko niechcący...
-No bo było. Szedłem zagapiony w komórk...
-Nie tłumacz się. Każdy z nas wie, że jesteś największym podrywaczem na świecie!
-Dobra,i tak mi nie uwierzycie nie będę się z wami kłócił. Wracając do tematu, W ramach rekompensaty zaprosiłem ją na kawę, a następnie spacerowaliśmy po parku. Dowiedziałem się o niej wielu ciekawych rzeczy. W końcu odprowadziłem ją do domu i poprosiłem o numer ją o numer telefonu, dała mi go bez problemu. Na koniec dałem jej buziaka w policzek, uśmiechnąłem się i odszedłem.
-Jakie to romantyczne...- zaśmiał się Zayn.
-Mówiła, że bardzo podoba jej się nasza muzyka i jej koleżanka Alice uważa, że Niall jest bardzo przystojny,
-Słucham?- blondyn udawał zaciekawionego.
-Możliwe, że jutro je poznacie. Zamierzam je zaprosić do nas. Nie obrazicie się?
-Nie no co ty! -Niall odpowiedział za wszystkich, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-OK. Tylko postarajcie się zrobić na nich dobre wrażnie. Nie powiem, że nie zależy mi na Jessice.
-No właśnie! -krzyknął Niall- Nie żeby coś ale...
-Dobra, nie tłumacz się już głodomorze!
- Zabieramy się do sprzątania! Żeby ten syf posprzątać potrzeba dużo czau!
Oczami Jessici:
Jak tylko zamknęłam za sobą drzwi, weszłam na górę do pokoju i wyciągnęłam listę chłopaków. Dopisałam tam Harrego i podkreśliłam jego imię dwiema kreskami. Poczułam jak burczy mi w brzuchu. Zeszłam na dół, żeby zobaczyć co robi mama. Widziałam, że coś było nie tak. Jej mina nie była ciekawa. Mama leżała wkulona w mój kocyk z dzieciństwa i oglądała Dr. House'a. Ona nigdy nie lubiła tego programu, zawsze mówiła, że to jest głupie i zmyślone. Dlaczego ona teraz to ogląda? Podeszłam do niej bliżej i położyłam się obok.
-O już wróciłaś.
-Tak. Coś się stało?
-Nie. Czemu pytasz kochanie?
-Nigdy nie oglądasz Dr. House'a. I...
-Aaa o to ci chodzi. Nic innego nie było w telewizji więc postanowiłam to obejrzeć.- przerwała mi- czemu tak długo ciebie nie było?
-A no właśnie muszę ci coś opowiedzieć, ale najpierw może coś zjemy jestem strasznie głodna.
-Możemy zamówić pizzę.
-Hawaii?
-Oczywiście!
Zamówiłyśmy pizzę. Po 20 minutach przywieźli nam ją. Usiadłyśmy wygodnie na kanapie włączając kanał muzyczny.
-No opowiadaj, co takiego przytrafiło Ci się dzisiaj?
-A więc... Gdy wracałam do domu wpadł na mnie chłopak. Po części to moja wina, bo to ja coś szperałam w telefonie, ale mniejsza z tym... Zaprosił mnie na kawę w ramach rekompensaty. Zgodziłam się. Następnie poszliśmy na spacer po parku i dowiedzieliśmy się o sobie wielu ciekawych rzeczy. Poprosił mnie o swój numer i dał mi też swój. Na koniec odprowadził mnie pod dom i pocałował w policzek. Gdy się uśmiecha na twarzy pojawiają się dwa słodkie dołeczki. To świetny chłopak! A najlepsze jest to, że ma zielone oczy i loczki na głowie.
Po tych słowach, nie wiadomo dlaczego mama wybuchnęła płaczem.
-Co się stało? -zapytałam ze zmartwieniem
-Nic...
-Przecież widzę, że co nie gra. Nie cieszysz się, że poznałam cudnego chłopaka?
-Naprawdę nic. Cieszę się i to bardzo.
-Mamo, przede mną nic nie ukryjesz.
-Jessi, to nie twoja sprawa!!!
Nagle wybiegła z pokoju. Nie mogłam jej tak zostawić. Szybko podążyłam za nią. Wiedziałam, że pobiegnie do łazienki, nie wiem dlaczego, ale zawsze tam przesiadywała, gdy miała jakiś problem. Podeszłam do drzwi, lekko zapukałam i jak najdelikatniej zaczęłam rozmowę.
-Proszę, powiedz co się dzieje. -nalegałam
-Czy to konieczne?
-Jak nie chcesz, nie mów...- wiedziałam, że się przełamie
- Ok. Tylko daj mi chwilkę. Muszę się ogarnąć.
Nadal nie mogłam rozgryźć o co chodzi....
Oczami Harrego:
Ona jest taka śliczna, a gdy się uśmiecha.... to coś cudownego. Całą drogę o niej myślałem. Przy niej czułem, że mogę wszystko powiedzieć. Po wejściu do domu, musiałem to opowiedzieć chłopakom. Nie było trudno ich znaleźć. Wszyscy siedzieli na kanapie, przed telewizorem. Niall jak zwykle coś jadł, tym razem było to... jabłko?!
-Hej!
-O hej! Co słychać?
-Coś mnie nie pokoi...
-Co się stało?
Podszedłem do blondyna, chwyciłem go za ramię i krzyknąłem.
-Kim jesteś i co z robiłeś z naszym Niallerkiem!!!
-O co chodzi?- zapytał blondas
-Ej, no Louis, Liam, Zayn. Nie dziwi was, że Niall je jabłko?
-No właśnie to jest podejrzane... -powiedział Louis i wszyscy zaczęli się śmiać.
-No gadaj. Kim jesteś, człowieku, który wygląda jak Niall, śmierdzi jak Niall i ma akcent jak Niall!
-Czy to takie dziwne, że chciałem zjeść coś zdrowego?!
-Tak!- wszyscy zgraliśmy się
-OK. Mniejsza z tym. Muszę wam coś opowiedzieć...
-No mów.
- Spotkałem dzisiaj cudowną dziewczynę. No może nie spotkałem, bo wpadłem na nią niechcący. W ram...
-Tak. Harry, to było tylko niechcący...
-No bo było. Szedłem zagapiony w komórk...
-Nie tłumacz się. Każdy z nas wie, że jesteś największym podrywaczem na świecie!
-Dobra,i tak mi nie uwierzycie nie będę się z wami kłócił. Wracając do tematu, W ramach rekompensaty zaprosiłem ją na kawę, a następnie spacerowaliśmy po parku. Dowiedziałem się o niej wielu ciekawych rzeczy. W końcu odprowadziłem ją do domu i poprosiłem o numer ją o numer telefonu, dała mi go bez problemu. Na koniec dałem jej buziaka w policzek, uśmiechnąłem się i odszedłem.
-Jakie to romantyczne...- zaśmiał się Zayn.
-Mówiła, że bardzo podoba jej się nasza muzyka i jej koleżanka Alice uważa, że Niall jest bardzo przystojny,
-Słucham?- blondyn udawał zaciekawionego.
-Możliwe, że jutro je poznacie. Zamierzam je zaprosić do nas. Nie obrazicie się?
-Nie no co ty! -Niall odpowiedział za wszystkich, na co wszyscy wybuchnęli śmiechem.
-OK. Tylko postarajcie się zrobić na nich dobre wrażnie. Nie powiem, że nie zależy mi na Jessice.
-No właśnie! -krzyknął Niall- Nie żeby coś ale...
-Dobra, nie tłumacz się już głodomorze!
- Zabieramy się do sprzątania! Żeby ten syf posprzątać potrzeba dużo czau!
Oczami Jessici:
Jak tylko zamknęłam za sobą drzwi, weszłam na górę do pokoju i wyciągnęłam listę chłopaków. Dopisałam tam Harrego i podkreśliłam jego imię dwiema kreskami. Poczułam jak burczy mi w brzuchu. Zeszłam na dół, żeby zobaczyć co robi mama. Widziałam, że coś było nie tak. Jej mina nie była ciekawa. Mama leżała wkulona w mój kocyk z dzieciństwa i oglądała Dr. House'a. Ona nigdy nie lubiła tego programu, zawsze mówiła, że to jest głupie i zmyślone. Dlaczego ona teraz to ogląda? Podeszłam do niej bliżej i położyłam się obok.
-O już wróciłaś.
-Tak. Coś się stało?
-Nie. Czemu pytasz kochanie?
-Nigdy nie oglądasz Dr. House'a. I...
-Aaa o to ci chodzi. Nic innego nie było w telewizji więc postanowiłam to obejrzeć.- przerwała mi- czemu tak długo ciebie nie było?
-A no właśnie muszę ci coś opowiedzieć, ale najpierw może coś zjemy jestem strasznie głodna.
-Możemy zamówić pizzę.
-Hawaii?
-Oczywiście!
Zamówiłyśmy pizzę. Po 20 minutach przywieźli nam ją. Usiadłyśmy wygodnie na kanapie włączając kanał muzyczny.
-No opowiadaj, co takiego przytrafiło Ci się dzisiaj?
-A więc... Gdy wracałam do domu wpadł na mnie chłopak. Po części to moja wina, bo to ja coś szperałam w telefonie, ale mniejsza z tym... Zaprosił mnie na kawę w ramach rekompensaty. Zgodziłam się. Następnie poszliśmy na spacer po parku i dowiedzieliśmy się o sobie wielu ciekawych rzeczy. Poprosił mnie o swój numer i dał mi też swój. Na koniec odprowadził mnie pod dom i pocałował w policzek. Gdy się uśmiecha na twarzy pojawiają się dwa słodkie dołeczki. To świetny chłopak! A najlepsze jest to, że ma zielone oczy i loczki na głowie.
Po tych słowach, nie wiadomo dlaczego mama wybuchnęła płaczem.
-Co się stało? -zapytałam ze zmartwieniem
-Nic...
-Przecież widzę, że co nie gra. Nie cieszysz się, że poznałam cudnego chłopaka?
-Naprawdę nic. Cieszę się i to bardzo.
-Mamo, przede mną nic nie ukryjesz.
-Jessi, to nie twoja sprawa!!!
Nagle wybiegła z pokoju. Nie mogłam jej tak zostawić. Szybko podążyłam za nią. Wiedziałam, że pobiegnie do łazienki, nie wiem dlaczego, ale zawsze tam przesiadywała, gdy miała jakiś problem. Podeszłam do drzwi, lekko zapukałam i jak najdelikatniej zaczęłam rozmowę.
-Proszę, powiedz co się dzieje. -nalegałam
-Czy to konieczne?
-Jak nie chcesz, nie mów...- wiedziałam, że się przełamie
- Ok. Tylko daj mi chwilkę. Muszę się ogarnąć.
Nadal nie mogłam rozgryźć o co chodzi....
Oto jest rozdział 1!
Mam nadzieję, że się podoba. Proszę o komentarze, to bardzo motywuje do działania!
:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz